O bezpieczeństwie dzieci w szkole mówi się coraz więcej i słusznie, w szczególności wobec ostatnich wydarzeń. Warto jednak zadać sobie jedno ważne pytanie: czy robimy wszystko, aby nasze dzieci wiedziały, co jest dobre, co złe i gdzie przebiega granica, której nigdy nie wolno przekraczać?
Rodzicu, zacznij od tego, co masz najbliżej siebie — od własnego dziecka.
Zainteresuj się tym, co pakuje do plecaka. Sprawdzaj, co zabiera do szkoły. Niebezpieczne narzędzia i przedmioty, które mogą komuś zrobić krzywdę, nie powinny się tam znaleźć. To nie jest brak zaufania. To odpowiedzialność i troska o bezpieczeństwo własnego dziecka oraz innych uczniów.
Ale sama kontrola nie wystarczy.
Najważniejsze jest to, co dziecko wynosi z domu — nie w plecaku, ale w sercu i w głowie.
Czy rozumie, że drugi człowiek zasługuje na szacunek? Czy wie, że złość nie daje prawa do krzywdzenia innych? Czy potrafi rozmawiać o swoich emocjach, przyznać się do błędu i przyjąć konsekwencje swojego zachowania?
Tego nie da się nauczyć jedną rozmową ani zakazem. To buduje się każdego dnia — przez obecność, zainteresowanie, wspólnie spędzony czas i przykład, który dajemy dzieciom.
Wychowanie to nie tylko miłość, akceptacja i spełnianie dziecięcych potrzeb. To również stawianie granic, wymaganie, konsekwencja i umiejętność powiedzenia „nie”, nawet wtedy, gdy dziecko jest z tego niezadowolone.
Czasem mam wrażenie, że pod hasłem „wychowania bezstresowego” zbyt często rozumiemy wychowanie bez granic, bez wymagań i bez konsekwencji. A przecież dziecko nie potrzebuje dorosłego, który zawsze na wszystko pozwoli. Potrzebuje dorosłego, który je kocha, ale też mądrze prowadzi i uczy odpowiedzialności.
Żadna kontrola, monitoring ani szkolna procedura nie zagwarantują pełnego bezpieczeństwa, jeśli zabraknie szacunku do drugiego człowieka i świadomości konsekwencji własnych czynów. Kontrola jest potrzebna, ale nie zastąpi wychowania.
Szkoła ma obowiązek dbać o bezpieczeństwo uczniów, ale rodzice mają ogromny wpływ na to, jakimi ludźmi staną się ich dzieci. Nie przerzucajmy całej odpowiedzialności na nauczycieli. Współpracujmy, reagujmy i nie bagatelizujmy niepokojących sygnałów.
Rozmawiajmy z dziećmi. Słuchajmy ich. Bądźmy obecni, także wtedy, gdy jesteśmy zmęczeni i brakuje nam czasu. Uczmy je, że życie jest wartością, której nie wolno lekceważyć, a bezpieczeństwo drugiego człowieka nie jest sprawą wyboru.
Bo ostatecznie nie chodzi tylko o to, co dziecko przyniesie jutro w plecaku. Chodzi o to, jakie wartości będzie nosić w sobie przez całe życie.
I właśnie od tego powinniśmy zacząć.
Z prośbą o współpracę i wsparcie działań szkoły -
Dyrektor szkoły